"Łączy ich jedno - NW, kod pocztowy i miejsce pochodzenia" - tak wydawca przedstawia nam bohaterów najnowszej powieści Zadie Smith. Jak wspominałam w poprzedniej notce, moim zdaniem klucz jest jeszcze jeden - oczekiwania. Własne, cudze, wszystkie nierealistyczne.
Moje uczucia do Smith są stałe i nieco skomplikowane. Zazwyczaj jej
książki czytam bez opamiętania przez kilka dni, potem zastanawiam się,
co do cholery tam było, że się tak uzależniłam, a następnie przez
dłuższy czas opowiadane przez nią historie wracają do mnie i - dręczą.
Nie inaczej było z NW.
środa, 19 listopada 2014
środa, 1 października 2014
Dariusz Zaborek, "Czesałam ciepłe króliki"
Jak widać blog nieco przymarł - nie mogę, jak zwykle się w takich sytuacjach pisze, oznajmić, że wracam do żywych. Pewnie nie wracam, bo nastrój mam raczej minorowy. Żebym wzięła się do pisania, coś musi mnie na prawdę ruszyć.
Przez cały ten czas czytałam dużo i były to raczej dobre rzeczy (wakacje! słońce! morze!). Jednak dopiero niedawno trzy ostatnie książki ułożyły mi się tak idealnie, że aż szkoda o tym nie napisać. Powstaną więc w najbliższym czasie notki o (w kolejności czytania):
Przez cały ten czas czytałam dużo i były to raczej dobre rzeczy (wakacje! słońce! morze!). Jednak dopiero niedawno trzy ostatnie książki ułożyły mi się tak idealnie, że aż szkoda o tym nie napisać. Powstaną więc w najbliższym czasie notki o (w kolejności czytania):
- Dariusz Zaborek, Czesałam ciepłe króliki
- Zadie Smith, Londyn NW
- Sue Townsend, Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka
piątek, 7 marca 2014
Paula Szuchman, Jenny Anderson, "Ekonomia miłości. Szczęście w związku a zmywanie naczyń"
Ostatnio dochodzę do wniosku, że życie z biegiem lat może się tylko bardziej komplikować. Co z grubsza oznacza, że już do końca (pełnego udręki) nie będę mieć chwili wytchnienia. Gdy dopadają mnie takie przemyślenia, zazwyczaj oznacza to, że nastąpiło przeciążenie i że natychmiast trzeba iść na urlop.
Ponieważ na urlop nie bardzo mam czas, postanowiłam poczytać sobie coś lekkiego. Padło na "Ekonomię miłości", książkę, która być może jest bardzo dobrym podręcznikiem, ale jest też najgorszym na świecie poradnikiem małżeńskim.
Ponieważ na urlop nie bardzo mam czas, postanowiłam poczytać sobie coś lekkiego. Padło na "Ekonomię miłości", książkę, która być może jest bardzo dobrym podręcznikiem, ale jest też najgorszym na świecie poradnikiem małżeńskim.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


