Ostatnio dochodzę do wniosku, że życie z biegiem lat może się tylko bardziej komplikować. Co z grubsza oznacza, że już do końca (pełnego udręki) nie będę mieć chwili wytchnienia. Gdy dopadają mnie takie przemyślenia, zazwyczaj oznacza to, że nastąpiło przeciążenie i że natychmiast trzeba iść na urlop.
Ponieważ na urlop nie bardzo mam czas, postanowiłam poczytać sobie coś lekkiego. Padło na "Ekonomię miłości", książkę, która być może jest bardzo dobrym podręcznikiem, ale jest też najgorszym na świecie poradnikiem małżeńskim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 marca 2014
piątek, 31 stycznia 2014
Richard Wiseman, "Dziwnologia"
"Ci dzielni uczeni (...) zidentyfikowali i ustalili osobowościowe charakterystyki owoców i warzyw (cytryny nie wzbudzają sympatii, cebule uważne są za głupie, a grzyby uchodzą za karierowiczów)". Nie wiem, czy jest na ziemi osoba, która nie chciałaby przeczytać książki zawierającej takie słowa! Jeżeli jest, powinna natychmiast coś ze sobą zrobić.
czwartek, 30 stycznia 2014
John Gimlette, "Dzikie Wybrzeże. Podróż skrajem Ameryki Południowej"
Co miały najpotężniejsze państwa tego świata, a co Polska bardzo chciała mieć, ale nie wyszło?
Nie, nie ładną pogodę przez cały rok, tylko kolonie.
John Gimlette, podróżnik, który odwiedził sześćdziesiąt krajów, pojechał w miejsce, na które zęby ostrzyło sobie wielu, kilku próbowało wykorzystać, a garstka wyszła na tym dobrze. Dzikie wybrzeże Ameryki Południowej zdawało się rajem, a często okazywało się piekłem.
Nie, nie ładną pogodę przez cały rok, tylko kolonie.
John Gimlette, podróżnik, który odwiedził sześćdziesiąt krajów, pojechał w miejsce, na które zęby ostrzyło sobie wielu, kilku próbowało wykorzystać, a garstka wyszła na tym dobrze. Dzikie wybrzeże Ameryki Południowej zdawało się rajem, a często okazywało się piekłem.
niedziela, 10 listopada 2013
Sam Wasson, "Piąta aleja, piąta rano"
Ta książka to dowód na to, że kupowanie w ciemno ma sens. Jako maniaczka e-booków bez przerwy poluję na jakieś promocje, bo mogę kupić sobie tyyyyyyle dobrego za przyzwoitą cenę. Czasami w lekkim obłędzie wrzucam do koszyka pozycje, które wyglądają w miarę dobrze (wydawnictwo, opis), ale o których nie wiem nic. Czasem kończy się to nie najlepiej, ale tym razem, olaboga, ale trafiłam! Choć spodziewałam się czytadełka na dwa dni.
poniedziałek, 7 października 2013
Karel Čapek, "Listy z podróży"
Zawsze przed urlopem zaczynam wielkie chomikowanie. Grasuję w księgarniach, zamawiam, odbieram, odkładam na specjalny stosik, siłą powstrzymuję się przed czytaniem. W tym roku nastąpiła radykalna zmiana w tym rytuale - nie było już gromadzenia na stosiku, bo zaczęłam kupować książki elektroniczne zamiast papierowych. Nie zmieniło to faktu, że - jak co roku - nie mogłam się oprzeć i podskubałam nieco tego odkładanego deseru (w tym roku odkładanego w nieskończoność, bo książki zaczęłam kupować w lipcu, a czytać je - we wrześniu...). Na szczęście byłam na tyle przytomna, by podskubać książkę największą objętościowo, co uchroniło mnie przed rzuceniem się na następne. Były to właśnie "Listy z podróży". Tym samym będąc w Warszawie, a potem w Grecji zwiedziłam Włochy, Hiszpanię, Anglię, Skandynawię i Holandię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




